Stupor

Michał Bratko
Dziennikach Wacława Niżyńskiego

Galeria Artzona
Kurator: Ernest Ogórek

Balet po Wacławie Niżyńskim był już inny niż przed nim. Dla tancerzy baletowych Niżyński do dziś pozostaje niedościgłym wzorem. Rosyjski tancerz i choreograf polskiego pochodzenia, dysponujący znakomitą techniką i ekspresją, zatracał się w tańcu. Do końca utożsamiał się z wykonywaną rolą. Ceną za to było szaleństwo.

Michał Pilikowski
Wacław Niżyński urodził się w 1889 r. w Kijowie. Niebawem rodzina przeprowadziła się do Petersburga, gdzie Wacław uczył się w Teatralnej Szkole Imperatorskiej i gdzie zadebiutował na scenie. Na rozwój kariery Niżyńskiego oraz całe jego późniejsze życie wpłynęło spotkanie z Siergiejem Diagilewem, twórcą działającego w Paryżu zespołu Balety Rosyjskie. Niżyński był tancerzem tego zespołu baletowego od 1909 r. Niebawem dał się poznać również jako choreograf. Jego układy choreograficzne do Święta wiosny Igora Strawińskiego z 1913 r. przeszły do legendy. Kariera Niżyńskiego zbliżała się jednak do końca. Diagilew, urażony zawarciem przez swego tancerza związku małżeńskiego, usunął Niżyńskiego z zespołu. 19 i 1919 r. Niżyński po raz ostatni zatańczył na scenie. Napięcie było zbyt duże. Niżyński popadł w schizofrenię i chorobę psychiczną. Zaczął pisać Dzienniki, które są rejestracją jego refleksji, przemyśleń i nierealnych wizji.

Wystawa stanowiła próbę wejścia w świat Wacława Niżyńskiego z czasu, w którym ten geniusz sceny coraz bardziej oddalał się od rzeczywistości i popadał w obłęd. Złudzeń nie pozostawia zresztą sam tytuł wystawy – Stupor. W katalogu czytamy: „Stupor przywołuje stan zawieszenia pomiędzy zamie­rzonym a niemożliwym. Zaciera granice pomiędzy śnieniem a rzeczywistością, jest lękiem przed «upadkiem w powietrze». Stupor to zatrzymanie ekspresji ruchowej człowieka, który jak betonowa bryła budynku tętni życiem wewnętrznym, nie dając zewnętrznych przejawów”¹. Bezpośrednią inspiracją stały się dla Michała Bratki wspomniane już Dzienniki Wacława Niżyńskiego.

Prace pokazane na ekspozycji to zapis swoistego dialogu z Wacławem Niżyńskim. Efektem tych starań jest Alfabet Niżyńskiego. Taniec i słowo łączą się. Kolejne litery alfabetu nawiązują do różnorodnych układów tanecznych. Z każdą literą skojarzony jest frapujący fragment Dzienników. Okazuje się, że droga od ekspresji ruchowej do komunikacji za pomocą tekstu nie jest taka daleka. Każda z figur‑liter zwieńczona jest trupią główką. Przypomina się średniowieczny motyw danse macabre. Ale przecież całe życie Wacława Niżyńskiego to jeden wielki makabryczny taniec. Inne dzieła, na które chciałbym zwrócić uwagę, to dwa modele nierzeczywistego mostu. U Niżyńskiego most symbolizował płaszczyznę zawieszoną między dwoma punktami, która jednak nie umożliwia przejścia z jednego brzegu na drugi. Patrząc na prezentowany na wystawie model mostu, można przypomnieć sobie słowa wiersza Nie brookliński most Edwarda Stachury: „Nie brookliński most/Lecz na drugą stronę/Głową przebić się/Przez obłędu los –/To jest dopiero coś!”². Tym, co miało Niżyńskiemu pomóc w wyrażeniu swych myśli, było idealne pióro. Model tego narzędzia, którego budowa zawiera wiele tropów znaczeniowych, również odnajdziemy na wystawie. Wyeksponowano także maskę szaleńca i inne prace, których wspólną cechą jest zapatrzenie się w świat stworzony przez Wacława Niżyńskiego.

Kontynuując wątek biograficzny Wacława Niżyńskiego dodajmy jeszcze, że tancerz, który w 1919 r. zakończył karierę, do końca życia cierpiał na chorobę psychiczną, pozostając pod opieką żony. Zmarł 8 iv 1950 r. w Londynie.